Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krem do rąk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krem do rąk. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 15 marca 2016

Krem wobec którego nie przejdziesz obojętnie...


... a jest nim... krem do rąk! Pomyślicie, że to przesada tak wychwalać produkt do pielęgnacji dłoni. Pewnie też bym tak zareagowała, gdybym nie znała zapachu tego produktu, którym właśnie mnie zauroczył i nie pozwolił pozostawić na półce w sklepie! Kupiłam go zaraz po premierze, kiedy to linia winogronowa marki Organique wzbogaciła się o kilka nowych produktów. Miało to miejsce akurat, jak byłam we Wrocławiu. Od tamtej chwili stał się stałym bywalcem mojej torebki i ktokolwiek poczuł jego zapach, pytał co tak pięknie pachnie! 


Moja skóra dłoni, zwłaszcza zimą, jest bardzo sucha, dlatego co do działania kremów do rąk, również mam wysokie wymagania. Ten spełnia je w 100%. Dobrze nawilża, szybko się wchłania. Nałożony grubszą warstwą może być stosowany na noc, jako kompres. 


W składzie znajduje się sporo składników aktywnych, ale w przypadku tej marki to norma. Produkt zaklasyfikowany jest jako kosmetyk przeciwstarzeniowy, który ma rozjaśniać przebarwienia i wyrównywać koloryt skóry. Na ten temat wypowiadać się nie mogę, ale nie sądzę, by ktoś szukał takiego działania w kremie do rąk.


Tubka zawiera 70 ml produktu, który należy zużyć w przeciągu 12 miesięcy i kosztuje 21,90zł. Jeśli w pobliżu Waszego domu nie ma salonu Organique, możecie go zakupić na stronie internetowej.

O innym kremie do rąk tej marki możecie poczytać tutaj.

Kamila :)

wtorek, 3 listopada 2015

The Body Shop - krem do rąk moringa


To, że już kilkakrotnie recenzowałam na blogu kosmetyki marki The Body Shop, świadczy o tym, że naprawdę je lubię. Ich najmocniejszą stroną są oczywiście masła do ciała, na sezon zimowy idealne! W tym roku będę korzystać ze smoky poppy, które kupiłam już dawno, mimo że miałam spory zapas balsamów do ciała. Dlaczego? Zapach jest genialny, a niestety była to edycja limitowana. Nie mniej, wiem, że w regularnej sprzedaży znajdziecie zapach odpowiedni dla siebie. Dla mnie niekwestionowanym ulubieńcem przez około trzy lata była moringa, dlatego też przy jednej z wizyt w sklepie, zdecydowałam się na krem do rąk o tym zapachu. Tego, czy jestem zadowolona z jego działania, dowiecie się z dalszej części posta. Zapraszam!

wtorek, 21 kwietnia 2015

MÓJ HIT : ORGANIQUE - REGENERUJĄCA MASKA DO RĄK


Są takie kosmetyki, które nie chcemy by się kończyły, które polubiłyśmy do tego stopnia, że mogłybyśmy używać  ich na okrągło. Dziś opowiem Wam o produkcie, który praktycznie nie ma wad. Zapraszam!

czwartek, 19 marca 2015

Duet Caudalie - pomadka do ust i krem do rąk

Kosmetyki francuskiej marki Caudalie, produkowane na bazie wyciągu z pestek winogron, stają się coraz bardziej popularne. Sama jednak długo nie miałam okazji wypróbować ich na własnej skórze. Raz, że są dosyć ciężko dostępne, a dwa, że ceny do niskich nie należą. Jakiś czas temu zauważyłam, że są dostępne stacjonarnie w gdyńskim Klifie i akurat w promocji był poniższy duet: pomadka do ust oraz krem do rąk. Za zestaw zapłaciłam mniej niż cena samej pomadki (23,50) w tym samym sklepie. Jeśli chcecie wiedzieć, czy jestem zadowolona z zakupu, to zapraszam do czytania.


sobota, 31 stycznia 2015

ULUBIEŃCY STYCZNIA | # 1 / 2015


Nawet nie wiecie, jak się cieszę, że minął mi zakupowy szał. Nie kuszą mnie promocje, coraz rozważniej dobieram pielęgnację i praktycznie nie dokupuję kolorówki. Wiem, co lubi moja cera i staram się jej słuchać. Często na pełne recenzje nie ma czasu (choć przyznajcie, że ostatnio wzięłam się za siebie i nadrabiam!), dlatego też, chciałabym częściej przychodzić do Was z postami o ulubieńcach. Ostatni raz mogliście przeczytać o nich w maju. Teraz zapraszam na przegląd kosmetyków, które zachwyciły mnie w minionym miesiącu. 

środa, 19 listopada 2014

Wiśnie z katalogu - Oriflame, odświeżający krem do rąk

Bardzo lubię przedstawiać Wam produkty, które sprawdziły się u mnie. Dzisiaj jednak przyszła pora, by trochę ponarzekać. Rzadko zamawiam kosmetyki, z katalogów, ale czasami ktoś coś podrzuci i tak jakoś samo wyjdzie :) I ostatnim razem wyszedł krem do rąk, o bardzo rzadkiej (co się okazało w domu) konsystencji.


Skusiło mnie opakowanie: czerwone, przypominające lato z naprawdę ładną szatą graficzną. Dodatkowo, wiśniowy zapach, to jeden z moich ulubionych w kosmetykach. Na niego narzekać nie będę, bo jest przyzwoity, świeży, nie czuć chemii. Intensywniej czuć go po odkręceniu tubki, natomiast po posmarowaniu jest bardzo delikatny i momentalnie wietrzeje.
Momentalnie się wchłaniania, nie pozostawiając na dłoniach żadnej warstwy.

I na tym kończą się jego plusy.  
Jego właściwości nawilżające kończą się tak szybko, jak szybko się wchłania. Są praktycznie zerowe, aplikację można by powtarzać co pół godziny. Musicie jednak wziąć pod uwagę to, że sporo wymagam od kremu do rąk, bo dużo czasu spędzam w lateksowych rękawiczkach. Z drugiej strony, zastanawiam się, czy mogę się czepiać, skoro producent nie mówi nic o nawilżeniu? Jest to odświeżający krem z ekstraktem z wiśni. Nie wiem, jak rozumieć odświeżający, w przypadku braku zapachu miętowego, czy mentolowego, czy uczucia mrowienia i chłodu? Może chodzi o to delikatne zimno, związane z nakładaniem zimnego kremu na ciepłe ręce, kiedy za oknem trzy stopnie? W upalne dni może zwróciłabym na to uwagę, ale teraz, nie bardzo. Ekstrakt z wiśni faktycznie jest, pod koniec składu, natomiast wyżej znajdziemy methylparaben, czy dimeticone.

Nie pamiętam, ile za niego zapłaciłam, ale sprawdziłam w katalogu i cena regularna to 14,90. Jego ocena na wizażu to 2,25, więc widzę, że nie tylko ja go nie polubiłam :) 


Osobiście po ten produkt już nie sięgnę, ale moja opinia jest oczywiście subiektywna. Jeśli macie mało wymagające dłonie i oczekujecie jedynie przyjemnego zapachu, może będziecie zadowolone. Jeśli jednak macie ochotę go wypróbować, radziłabym chociaż zaczekać do lata.

Czy macie swoich ulubieńców wśród produktów z katalogów? Dajcie znać w komentarzu :)

Milka;)

niedziela, 2 listopada 2014

Kultowy krem do rąk od L'Occitane


Są takie produkty, o których krążą dosłownie legendy. Jednym z nich jest najbardziej znany produkt francuskiej marki L'Occitane, czyli krem do rąk z 20% zawartością masła Shea. Bardzo się ucieszyłam, kiedy otrzymałam miniaturkę (10 ml) do wypróbowania, wszak kochają go ponoć kobiety na całym świecie. Czy i ja poszerzyłam grono zwolenniczek? 
I tak i nie.
Muszę przyznać, że jest to jeden z najlepszych kremów do rąk jakich używałam w życiu. Pod każdym względem. Od tych najbardziej błahych, jak opakowanie. Srebrna tubka jest elegancka, wygląda pięknie, wręcz luksusowo. Będzie ozdobą toaletki. Zapach, to kolejna rzecz, która niesamowicie przypadła mi do gustu. Kojarzy mi się z dzieciństwem - dla mnie to połączenie kremu Nivea z pudrem dla niemowląt:)
Największym atutem kosmetyku jest bogaty skład, z masłem shea i gliceryną na czele. Znajdziemy też oleje: lniany, ze słodkich migdałów i kokosowy oraz ekstrakt z miodu. Skład przekłada się na dobre właściwości nawilżające. W wakacje nie miałam zbyt dużych problemów z suchością skóry, wystarczyły dwie aplikacje dziennie, by dłonie były gładkie i zadbane. Prawdopodobnie poradziłby sobie z bardzo wymagającymi osobnikami, ale wtedy aplikację trzeba by powtarzać znacznie częściej. Na szczęście wystarczy niewiele produktu, więc mimo to starczyłby na długo. Mimo gęstej i niesamowicie treściwej konsystencji wchłania się ekspresowo .

Czego więc się ta Kamila czepia?
Ano bo cena, nawet jak na dobry krem do rąk, jest zdecydowanie przesadzona. Tubka o pojemności 150 ml kosztuje 95 zł, można też kupić miniaturkę 30 ml za 30zł. 
Jeszcze kilka lat temu, kiedy masło shea nie było tak popularne, kosmetyk mógł wydawać się czymś niesamowitym, nazwa mogła brzmieć dość egzotycznie. Dziś, jest to surowiec tak popularny, że znajdujemy go w wielu kremach i balsamach. Nie jest też problemem zakup 100% masło shea, na przykład z Biochemii Urody, za niecałe 12 zł.

Niemniej krem ten bardzo polubiłam, gdybym dostała go kiedyś w prezencie, na pewno bym się bardzo ucieszyła. Wątpię jednak, bym sama prędko sięgnęła po niego ponownie, bo nie jest to dla mnie problem, by kremować ręce 'zwykłym' kremem, nawet kilka razy dziennie. 



Czy miałyście już okazję używać tego przystojniaczka?:) Jaka jest wasza opinia na jego temat?

Pozdrawiam,
Milka:)

wtorek, 1 kwietnia 2014

Co mieści w sobie przeurocza Panda? czyli Denko #1/2014

Witajcie !


Mój kosz na śmieci w kształcie przeuroczej Pandy mieliście szansę zobaczyć, jeśli śledzicie mojego fb. 
Jeśli nie, to serdecznie na niego zapraszam >>klik<<

Jako, że dziś rozpoczął się kwiecień, sprawdzę, co udało mi się zużyć od momentu założenia tego bloga. 
Przed Wami: pustaki marcowe, zbierane przez 3 tygodnie istnienia bloga!


sobota, 15 marca 2014

Haul # 1/2014

Witam Was kochani bardzo serdecznie !



Dziś przychodzę do Was z postem o moich zakupach z ostatnich dni.
Dostałam wyczekiwaną paczkę z zamówionymi produktami z internetowej drogerii ezebra.pl! 
Pierwszy raz skorzystałam z ich usług w grudniu, tak typowo na próbę. Bałam się, że jeśli kosmetyki kosztują kilkakrotnie taniej niż w sklepach stacjonarnych, to jest to jakiś przekręt i ich nie dostanę. Okazało się, że moje obawy były bezpodstawne. Przesyłka była u mnie po kilku dniach, dobrze zabezpieczona, był do niej dołączony paragon, a z kosmetyków byłam bardzo zadowolona. Od niedawna mają w swojej ofercie kultowe szczotki Tangle Teezer. Kiedy dostałam maila, że z okazji dnia kobiet nie płacimy za przesyłkę, nie wahałam się ani chwili. Po tygodniu zamówienie miałam w ręku.