Pokazywanie postów oznaczonych etykietą płyn do kąpieli. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą płyn do kąpieli. Pokaż wszystkie posty

środa, 22 czerwca 2016

Duże odkrycie za małe pieniądze :)


Kilkakrotnie na blogu wspominałam, że moim ulubionym miesiącem jest maj. Nie tylko dlatego, że obchodzę wtedy urodziny, ale również za to, że przyroda budzi się do życia. Kalendarzowa wiosna zaczyna się już z końcem marca, ale wiemy jak to w Polsce bywa. Ale maj jest już często ciepły, zielony a do tego pojawiają się moje ulubione -konwalie, a wszędzie wokół kwitnie bez. 
Niestety bzem cieszyć się możemy przez jakieś dwa tygodnie, a potem przychodzi nam czekać na kolejny maj. 

środa, 12 sierpnia 2015

PIANOTWORY, czyli obudź w sobie dziecko!


Nie zliczę, ile razy śmiałam się pod nosem widząc polskie tłumaczenia zagranicznych piosenek czy chociażby tytułów filmów. I to nie dlatego, że nasz język ojczysty jest ubogi, co to to nie! To raczej wina tłumaczących. Jednak w przypadku tego kosmetyku nazwa jest tak genialna i zabawna, że tylko i wyłącznie dla niej wrzuciłam ten produkt do koszyka. No, może też dlatego, że uwielbiam wszelkiej maści kąpielowe umilacze, a ten bez wątpienia do nich należy. Przed Wami PIANOTWORY do kąpieli!

wtorek, 3 marca 2015

CO MI SIĘ SKOŃCZYŁO W LUTYM? | # DENKO 2/2015


Tym razem bez zbędnych wstępów zapraszam Was na comiesięczne denko. Kto nie lubi tego rodzaju postów, zapraszam na kolejne, a jeśli lubicie to zróbcie sobie herbaty i przeglądajcie. Krótkich recenzji czas start!

wtorek, 20 stycznia 2015

Wiśniowe szaleństwo! Mój kąpielowy ulubieniec - Farmona.

Jestem już w takim wieku, że wszyscy powoli zakładają rodziny, myślą o własnych mieszkaniach. Często więc pojawiają się dyskusje na takie tematy. Jedną z nich jest odwieczne pytanie, czy lepsza w mieszkaniu wanna, czy prysznic. I tak, jak uwielbiam latem ochłodzić się pod prysznicem, tak w sezonie zimowym nie wyobrażam sobie wieczorów bez gorących kąpieli. 
Dziś chciałabym Wam opowiedzieć o olejku do kąpieli, który został moim ulubieńcem grudnia. Chwile z jego udziałem były tak przyjemne, że nie chciałam by się skończył.


Produkt zamknięty jest w solidnej, ciężkiej, szklanej butelce. Jest ona tak gustowna, że nie sposób było nie zauważyć jej w drogerii. Stały tam dumnie trzy zapachy: wiśniowy, pomarańczowy i lawendowy. Jako, że uwielbiam zapach wiśni, nie miałam problemu z wyborem. Ba, ściągnęłam z półki dwa: jeden dla siebie, drugi na prezent.

500 ml starcza na jakieś 5-8 kąpieli, w zależności jak dużo piany lubicie. Pierwsze, co musicie wiedzieć, zanim zdecydujecie się na jego zakup, to, że z olejkiem (w tradycyjnym tego słowa znaczeniu) nie ma on nic wspólnego, nie jest rzadki i tłusty. Nie pozostawia też żadnej warstwy na skórze. To 'tylko' zwykły płyn do kąpieli  ubrany w piękną butelkę. 
Poza tym, że tworzy pianę, to w całej łazience zapewnia nam piękny zapach. Nazwa jest adekwatna- wiśniowe szaleństwo. (Chyba już się stęskniłam za latem:) 


Po zachwytach nad wersją wiśniową skusiłam się na pomarańczową, ale zapach nie przypadł mi do gustu, tak bardzo jak ten, choć wciąż jest ładny i niechemiczny. Mimo, że produkt stał się moim ulubieńcem, nie sądzę bym prędko sięgnęła po niego ponownie. Powód jest jeden- cena około 25 zł (Super-Pharm, Natura). Wczoraj widziałam, że produkty te pojawiły się także w Rossmanie (mają wersję truskawkową <3) i są aktualnie w promocji za 18,99. Na rynku jest jednak wiele podobnych, tańszych, choć nie tak pięknie opakowanych. Ten produkt to idealny pomysł na prezent, także z okazji zbliżających się Walentynek.

A jakie są Wasze umilacze kąpieli?

Pozdrawiam Was serdecznie,
Milka:)