Pokazywanie postów oznaczonych etykietą produkt naturalny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą produkt naturalny. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 8 lutego 2015

Intra - FIORE DI ROSA | balsam do ciała


Jeśli pamiętacie, niedawno przedstawiałam Wam recenzję masła The Body Shop, a już kończy mi się kolejny kosmetyk do ciała. W ramach minimalizowania ilości zapasów, zanim zacznę opakowanie jakiegoś produktu, najpierw kończę te pootwierane. Balsam Fiore di Rosa kupiłam jeszcze w wakacje, ze względu na niesamowicie przyjemy zapach (o dziwo, w drogerii dostępny był tester!). Zostało mi niewiele produktu i zamierzam je szybko zdenkować, bo kończy się jego data ważności po otwarciu. Nigdzie w sieci nie znalazłam jego recenzji, więc zapraszam do przeczytania mojej opinii o tym balsamie.

piątek, 31 października 2014

Solidne nawilżenie - krem półtłusty tradycyjny | Fitomed

Od jakiegoś czasu kupując kosmetyki, zerkam na to, co mają w składzie. Dzięki temu poznałam wiele perełek kosmetycznych, na zakup których, pewnie bym się nie zdecydowała. Niewątpliwie jedną z nich jest krem półtłusty tradycyjny marki Fitomed


Niepozorne opakowanie, przypominające trochę kosmetyki z łazienki babci, kryje w sobie porządny, dobrze nawilżający krem. Skład spodoba się fankom ekokosmetyki, są tam praktycznie same składniki pochodzenia  roślinnego. Przez to, po otwarciu, musimy go zużyć w przeciągu 3 miesięcy. Nie ma on żadnych dodatków zapachowych, jednak mimo to, wyjątkowo intensywnie pachnie. Przy pierwszym kontakcie zapach ziół, mimo iż zupełnie naturalny, bez cienia sztucznizny, mi się nie spodobał. Teraz śmiało mogę powiedzieć, że po kilku razach go polubiłam. 

 
Kupiłam go z zamiarem stosowania na noc i w tej roli sprawdził się rewelacyjnie. Po zastosowaniu redukował uczucie ściągnięcia cery, a rano skóra była ukojona i nawilżona. Mimo, że konsystencja należy do tych raczej lekkich, a nie gęstych i treściwych, nie ryzykowałabym używania go pod makijaż, ponieważ zostawia po sobie tłustą warstewkę, która dość długo się wchłania. 
Jedynym minusem może być jego dostępność, nie znajdziemy go w popularnych drogeriach. Ja swój zamawiałam na doz.pl i odbierałam w pobliskiej aptece. Kosztuje grosze, jakieś 10-12złotych.
Polecam!


Znacie ten krem? Możecie polecić mi inne produkty tej marki? Używałam także płynu różanego do twarzy, z którego nadal jestem bardzo zadowolona, a pisałam o nim w majowych ulubieńcach. Dajcie znać!

Pozdrawiam,
Milka:)

sobota, 18 października 2014

Jak pachnie propolis i o co chodzi z tym fluorem?

Dzisiaj będzie dość nietypowy post, bo ... o  paście do zębów, ale produkt jest na tyle ciekawy, że zasługuje na chwilę uwagi.


Miałam ją na swojej zakupowej liście już jakiś czas, ale jakoś nie mogłam się zdecydować. Większość past po prostu mi nie odpowiada. Jedne są za mocne, drugie za słabe, ogromna część zostawia nieprzyjemny smak w ustach. Jednak w końcu się skusiłam i nie żałuję.


Jaka jest różnica między tą pastą, a innymi, które można znaleźć w popularnych drogeriach? 
Ano zasadnicza, ponieważ ta nie zawiera fluoru, a większość jej składu (wg. producenta 99%) to składniki organiczne, pochodzące z certyfikowanych źródeł.

Czy dobre jest używanie past bez fluoru? Mimo, że jestem licencjonowanym chemikiem, aż boję się rozpoczynać dyskusję, bo tak naprawdę ciężko powiedzieć. Zdania są podzielone. Fluor jest pierwiastkiem toksycznym i to jest fakt niezaprzeczalny. Kiedy rozmawiałam na ten temat z koleżanką studiującą stomatologię, odpowiedziała, że przecież pasty nie zjadamy, a po myciu płuczemy zęby, a fluor pozytywnie wpływa na szkliwo. Zgadzam się, tylko tak naprawdę nikt nie robi badań, ile już tego pierwiastka mamy w organizmie, za sprawą np. wody z kranu i mamy go sobie jeszcze dokładać? 
Moim zdaniem w każdej dziedzinie życia nie należy przeginać w żadną stronę. Na dzień dzisiejszy nie zrezygnuję z past z fluorem, ale od czasu do czasu będę sobie robić przerwy w ich stosowaniu. Dzieciom trzeba kupować będę pasty przeznaczone do wieku, bo mają obniżoną zawartość fluoru, albo nie zawierają go wcale, Na fluoryzację w szkole moich raczej nie puszczę. 
Dla ciekawskich odsyłam do ciekawego artykułu o składach past i wyrobienia sobie własnej opinii na ten temat. 



A co sądzę o tym propolisowym maluszku? Ma działać wybielająco, ale po analizie składu wiedziałam, że spektakularnego efektu nie będzie. Producent twierdzi, że działanie takie mają enzymy mleczne, których... w składzie po prostu nie ma.  Znajdziemy zaś wiele wyciągów roślinnych, kilka delikatnych detergentów i standardowych, jak na pasty środków ścierających (głównie-węglan wapnia i krzemionka). Składnikom roślinnym pasta zawdzięcza swój charakterystyczny zapach, który przy pierwszym kontakcie jest odpychający. Natomiast szybko się do niego przyzwyczaiłam i polubiłam.W smaku jest słodkawa, dobrze odświeża, pozytywnie działa na wrażliwe dziąsła... Tak naprawdę wszelkie moje odczucia związane z jej używaniem były pozytywne. 


Jeśli chodzi o cenę to kupiłam ją za 17 zł w sklepie Bioarea. Jeśli mieszkacie w Gdyni, to znajduje się on na Placu Górnośląskim. Polecam wybrać się tam na zakupy. Zwykle nie lubię małych sklepików, bo czuję się obserwowana, zaraz podchodzi ekspedientka i albo coś wciska, albo czuję że jest zła, bo coś za długo oglądam. Tam jest zupełnie inaczej, można sobie wszystko na spokojnie pooglądać, przeczytać składy, powąchać. Sprzedawca podchodzi, aby porozmawiać, ale nie robi tego nachalnie, Jak chcemy, pokazuje nowości, mówi o tym, co słyszy od ludzi, kupujących produkty, pyta o co powiększyć asortyment sklepu. Widać, że obsługa lubi to co robi, a nie tylko sprzedaje coś, o czym nie ma pojęcia. Za zakupy zbieramy pieczątki (każde wydane 20 zł = 1 pieczątka, kiedy zbierzemy 10, otrzymujemy 15 zł rabatu na kolejny zakup). Swoją pierwszą kartę już wykorzystałam, teraz zbieram pieczątki na drugiej. Polecam! 
Zaznaczam, że nie jest to żadna reklama, po prostu wyrażam opinię,bo jestem naprawdę zadowolona, no i mam w końcu stacjonarny dostęp do produktów, które do tej pory oglądałam w sklepach internetowych.

Znacie pasty do zębów Babuszki Agafii? Może polecicie mi jakąś inną wersję? 

Pozdrawiam,
Milka:)

środa, 15 października 2014

Papajowy olejek do masażu od Alterry

Od jakiegoś czasu przeżywam fascynację olejami. Zresztą, chyba nie tylko ja, bo w ostatnich miesiącach firmy prześcigają się w tworzeniu nowych produktów w tej właśnie formie. Dzisiaj zapraszam Was na krótką recenzję olejku do masażu z Alterry, o zapachu migdałów i papai. 



Olejki te są dostępne w trzech wersjach zapachowych. Wybrałam papaję, bo wydawało mi się, że najbardziej przypadnie mi do gustu... i to był strzał w dziesiątkę ! Zapach jest świeży, owocowy, słodki, intensywny. Bardzo go polubiłam.

W składzie znajdziemy 12 różnych naturalnych olejów (głównie sojowy, rycynowy i ze słodkich migdałów), które pochodzą z certyfikowanych upraw. Produkt jest odpowiedni także dla wegan.



Kolejne jego plusy są takie, że jest łatwo dostępny i stosunkowo tani (około 17 zł/100 ml). 

Jeśli chodzi o działanie, to ja najczęściej natłuszczałam nim łydki. Mam bardzo suchą skórę ze względu na częste depilacje. Trzeba być cierpliwym, bo po aplikacji zostawia tłustą warstwę, która dość długo się wchłania. Dla mnie nie był to problem, bo używałam go jedynie przed snem. Spisywał się dobrze, choć spodziewałam się bardziej spektakularnego efektu. Nie przebił moich ulubionych maseł do ciała, ale do skóry normalnej powinien być wystarczający. Trochę lepsze efekty przynosi zaaplikowany tuż po kąpieli, na jeszcze wilgotną skórę. 
Z założenia produkt przeznaczony jest do masażu i tu sprawdza się rewelacyjnie. Daje odpowiedni poślizg, a przepiękny zapach pobudza zmysły.
Używałam go też kilkakrotnie do olejowania włosów, ale było to bardzo nieregularne działanie. W każdym razie chyba zacznę stosować tę metodę, bo pierwsze wrażenie było bardzo pozytywne. Włosy były gładkie i lśniące. 
Zastrzeżenia można mieć także do wydajności. Opakowanie starcza na jakiś miesiąc regularnego używania.

Nie jest to produkt idealny, ale ze względu na zapach, cenę i dostępność na pewno jeszcze kiedyś do niego wrócę. Polecałabym go osobom, które rozpoczynają swoją przygodę z olejami.


A co wy sądzicie o tym produkcie? Dajcie znać jaka jest Wasza ulubiona wersja zapachowa.

Pozdrawiam,
Milka;)