Pokazywanie postów oznaczonych etykietą oleje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą oleje. Pokaż wszystkie posty

piątek, 26 lutego 2016

Dwa śmierdzioszki, które ratują skórę.


Lubię dobre perfumy, tanie odpowiedniki zawsze śmierdziały mi alkoholem i wolałam nie używać ich wcale, niż kupować tanie podróbki. Jednak w przypadku kosmetyków drogeryjnych: płynów czy żeli pod prysznic, nie jestem wybredna. Podoba mi się większość zapachów. Czasami mam ochotę na cytrusowe, czasami na kwiatowe, zawsze wracam do kremowego zapachu żeli Dove... ale generalnie mogę kupować w ciemno i z większą lub mniejszą przyjemnością zużyję buteleczkę. Kiedy zaczęłam używać naturalnych produktów, czasami brakowało mi dobrego zapachu, ale nie krzywiłam się ani przy czarnym mydle, ani przy bezzapachowych kremach. 
Schody zaczęły się, gdy postanowiłam wypróbować olejki do kąpieli. Dziś będę narzekać (ale tylko i wyłącznie na zapach), ale przede wszystkim polecać genialne produkty, w dwóch wersjach: budżetowej i tej nieco droższej. Dowiecie się, czy warto wydać kilka złotych więcej, czy można sięgnąć po najtańszą na rynku Isanę oraz w ogóle kiedy i po co sięgnąć po olejki. Mam nadzieję, że Was zainteresowałam i chętnie przejdziecie do dalszej części wpisu.

niedziela, 1 marca 2015

ULUBIEŃCY LUTEGO | # 2 / 2015


W lutym sporo się u mnie działo, stąd też nie wiem kiedy minął mi ten czas.  Mimo, że to najkrótszy miesiąc, bez problemu mogę wybrać produkty, które mnie zachwyciły. Zapraszam na prezentację.

środa, 15 października 2014

Papajowy olejek do masażu od Alterry

Od jakiegoś czasu przeżywam fascynację olejami. Zresztą, chyba nie tylko ja, bo w ostatnich miesiącach firmy prześcigają się w tworzeniu nowych produktów w tej właśnie formie. Dzisiaj zapraszam Was na krótką recenzję olejku do masażu z Alterry, o zapachu migdałów i papai. 



Olejki te są dostępne w trzech wersjach zapachowych. Wybrałam papaję, bo wydawało mi się, że najbardziej przypadnie mi do gustu... i to był strzał w dziesiątkę ! Zapach jest świeży, owocowy, słodki, intensywny. Bardzo go polubiłam.

W składzie znajdziemy 12 różnych naturalnych olejów (głównie sojowy, rycynowy i ze słodkich migdałów), które pochodzą z certyfikowanych upraw. Produkt jest odpowiedni także dla wegan.



Kolejne jego plusy są takie, że jest łatwo dostępny i stosunkowo tani (około 17 zł/100 ml). 

Jeśli chodzi o działanie, to ja najczęściej natłuszczałam nim łydki. Mam bardzo suchą skórę ze względu na częste depilacje. Trzeba być cierpliwym, bo po aplikacji zostawia tłustą warstwę, która dość długo się wchłania. Dla mnie nie był to problem, bo używałam go jedynie przed snem. Spisywał się dobrze, choć spodziewałam się bardziej spektakularnego efektu. Nie przebił moich ulubionych maseł do ciała, ale do skóry normalnej powinien być wystarczający. Trochę lepsze efekty przynosi zaaplikowany tuż po kąpieli, na jeszcze wilgotną skórę. 
Z założenia produkt przeznaczony jest do masażu i tu sprawdza się rewelacyjnie. Daje odpowiedni poślizg, a przepiękny zapach pobudza zmysły.
Używałam go też kilkakrotnie do olejowania włosów, ale było to bardzo nieregularne działanie. W każdym razie chyba zacznę stosować tę metodę, bo pierwsze wrażenie było bardzo pozytywne. Włosy były gładkie i lśniące. 
Zastrzeżenia można mieć także do wydajności. Opakowanie starcza na jakiś miesiąc regularnego używania.

Nie jest to produkt idealny, ale ze względu na zapach, cenę i dostępność na pewno jeszcze kiedyś do niego wrócę. Polecałabym go osobom, które rozpoczynają swoją przygodę z olejami.


A co wy sądzicie o tym produkcie? Dajcie znać jaka jest Wasza ulubiona wersja zapachowa.

Pozdrawiam,
Milka;)