Początek miesiąca to czas podsumowania zużyć z miesiąca poprzedniego. Cieszę się, bo skończyłam kilka takich produktów, które zużywa się przez długi czas. Zapraszam na krótkie podsumowanie.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Farmona. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Farmona. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 5 lutego 2015
wtorek, 20 stycznia 2015
Wiśniowe szaleństwo! Mój kąpielowy ulubieniec - Farmona.
Jestem już w takim wieku, że wszyscy powoli zakładają rodziny, myślą o
własnych mieszkaniach. Często więc pojawiają się dyskusje na takie
tematy. Jedną z nich jest odwieczne pytanie, czy lepsza w mieszkaniu
wanna, czy prysznic. I tak, jak uwielbiam latem ochłodzić się pod
prysznicem, tak w sezonie zimowym nie wyobrażam sobie wieczorów bez gorących kąpieli.
Dziś chciałabym Wam opowiedzieć o olejku do
kąpieli, który został moim ulubieńcem grudnia. Chwile z jego udziałem
były tak przyjemne, że nie chciałam by się skończył.

Produkt zamknięty jest w solidnej, ciężkiej, szklanej butelce. Jest ona tak gustowna, że nie sposób było nie zauważyć jej w drogerii. Stały tam dumnie trzy zapachy: wiśniowy, pomarańczowy i lawendowy. Jako, że uwielbiam zapach wiśni, nie miałam problemu z wyborem. Ba, ściągnęłam z półki dwa: jeden dla siebie, drugi na prezent.
500 ml starcza na jakieś 5-8 kąpieli, w zależności jak dużo piany lubicie. Pierwsze, co musicie wiedzieć, zanim zdecydujecie się na jego zakup, to, że z olejkiem (w tradycyjnym tego słowa znaczeniu) nie ma on nic wspólnego, nie jest rzadki i tłusty. Nie pozostawia też żadnej warstwy na skórze. To 'tylko' zwykły płyn do kąpieli ubrany w piękną butelkę.
Poza tym, że tworzy pianę, to w całej łazience zapewnia nam piękny zapach. Nazwa jest adekwatna- wiśniowe szaleństwo. (Chyba już się stęskniłam za latem:)
Po zachwytach nad wersją wiśniową skusiłam się na pomarańczową, ale zapach nie przypadł mi do gustu, tak bardzo jak ten, choć wciąż jest ładny i niechemiczny. Mimo, że produkt stał się moim ulubieńcem, nie sądzę bym prędko sięgnęła po niego ponownie. Powód jest jeden- cena około 25 zł (Super-Pharm, Natura). Wczoraj widziałam, że produkty te pojawiły się także w Rossmanie (mają wersję truskawkową <3) i są aktualnie w promocji za 18,99. Na rynku jest jednak wiele podobnych, tańszych, choć nie tak pięknie opakowanych. Ten produkt to idealny pomysł na prezent, także z okazji zbliżających się Walentynek.
A jakie są Wasze umilacze kąpieli?
Pozdrawiam Was serdecznie,
Milka:)
środa, 14 stycznia 2015
Ostatnie denko 2014 roku, edycja #8 / 2014, grudzień :)
Zapraszam Was na ostatnią porcję kosmetyków, zużytych przeze mnie w 2014 roku. Poszło mi nieco gorzej niż w listopadzie, ale myślę, że i tak mogę być z siebie dumna:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
