Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Beauty formulas. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Beauty formulas. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 13 marca 2016

Zużycia lutego w minirecenzjach :)

Jak co miesiąc, zapraszam na przeprawę przez moje zużycia ubiegłego miesiąca. Mimo, że luty najkrótszy w roku, opakowań jest sporo. Przestało mnie to dziwić, bo na tym blogu jeszcze nigdy nie było małego denka. Jednak dążę do tego, by używać mniej kosmetyków, a co za tym idzie mniej śmieci produkować. Póki co, cieszę się, że zmniejsza się ilość moich zapasów. Co by nie przedłużać- kto chce, zapraszam dalej!


Wiecie, że do kąpielowych produktów Isany wracam regularnie. Zwykle są to żele pod prysznic, ale płyny do kąpieli w niskiej cenie, robiące dużo piany, to również to, co bardzo lubię. Pierwszy raz za to miałam do czynienia z solami do kąpieli. Pachną bardzo intensywnie, mi saszetka wystarczyła na dwa razy, a i tak zapach roznosił się w całej łazience. Ponad to barwią wodą i delikatnie nawilżają skórę. Warto wypróbować. Oba zapachy były przyjemne.

sobota, 22 sierpnia 2015

Zużyte w czerwcu i lipcu !

Moja torba na zużyte kosmetyki nie pomieści już nawet igły, więc zapraszam dziś na szybki przegląd tego, co zużyłam w czerwcu i lipcu.


Latem najwięcej zużywam produktów do kąpieli. Nic dziwnego, przez te upały mam ochotę brać prysznic nawet kilka razy dziennie.

Zużyłam tani płyn do kąpieli Be Beauty. Jak na swoją półkę cenową, nie mam mu nic do zarzucenia. Delikatnie pachniał, robił pianę. Co prawda jest dość rzadki, więc dość szybko ubywa z opakowania.
Drugim płynem do kąpieli jest Liliputz i tu powiem szczerze, nie obchodziło mnie, jak pachnie i jaką pianę robi, bo kupiłam go ze względu na możliwość robienia baniek. Podobnie, jak w przypadku pianotworów, o których pisałam ostatnio- dzieciństwo welcome back ! :)

Duet Le Petit Marseillias otrzymałam w ramach akcji ambasadorskiej. Jeden służył mi jako płyn do kąpieli, a drugi, jako żel pod prysznic. Oba miały niesamowicie energetyczne zapachy, ale były bardzo rzadkie, więc polecam raczej tym, którzy mają prysznic.

Szamponu Green Pharmacy moje włosy nie polubiły. Po każdym spotkaniu były tępe w dotyku i mocno splątane, Skończył jako myjadło do pędzli.

Duo Balea polubiłam za słodkie, truskawkowe zapachy. Zarówno szampon jak i żel niczym się nie wyróżniał, ale za niską cenę warto się zaopatrzyć.

Kolejny żel, tym razem Lirene skradł moje serce. Dzięki swojej gęstej konsystencji był wydajny, dobrze się pienił i cudownie pachniał. Pamiętam, że używałam ich też w zeszłym roku i byłam równie zachwycona.

Płyn do higieny intymnej Facelle pojawia się na blogu już nie pierwszy raz. Jest tani, delikatny, skuteczny i dobry.