Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rozwój osobisty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rozwój osobisty. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 27 kwietnia 2014

Podsumowanie naukowego tygodnia!

Witajcie!


Dziś niedziela, więc czas na kolejne podsumowanie tygodnia!

Jestem z siebie dumna, nie wiem czy to ta wiosna, czy to że blogowe wyzwania niesamowicie mnie motywują, ale moje dni nie są już marnowane robieniem tysiąca niepotrzebnych rzeczy. 
W minionym tygodniu sporo pracowałam, uczyłam się, nie zaniedbywałam domowych obowiązków, a mimo to, miałam czas na spacery i spotkania ze znajomymi. 
Cieszę się, że nie znajduję coraz to nowych wymówek, żeby nic nie robić, ale układam sobie plan dnia i staram się go trzymać.

Stwierdziłam, że teraz czas na dłuższe postanowienia. Więc nie w każdą niedzielę będą pojawiać się podsumowania na blogu. Zaczynam długotrwałą walkę :) !

A dokładniej? Przede wszystkim stawiam na aktywność fizyczną i zdrowe odżywianie! W lipcu idę na wesele mojej przyjaciółki (co nieustannie przypomina mi, że jestem coraz starsza:) i po prostu muszę się zmieścić w nową, piękną, ale przede wszystkim mniejszą sukienkę!
Już w zeszłym roku kupiłam buty do biegania, niestety wciąż wyglądają na prawie nowe. Teraz na pewno to się zmieni. A że mam dwóch kolegów, którzy mieszkają niedaleko i ciągle pytają kiedy pójdę z nimi biegać, muszę najpierw trochę sama potrenować, co by przed nimi wstydu nie było.
Słodycze ograniczyłam już jakiś czas temu, próbuję teraz całkowicie z nich zrezygnować. Czytam też i sprawdzam etykiety produktów, przeraża mnie ilość cukru w płatkach śniadaniowych, czy w ketchupie. Ale o tym... może innym razem.

Pozostałe wyzwania pozostają bez zmian. Muszę się więcej uczyć, po majówce oddaję prezentację dyplomową, więc wyjątkowo w tym roku nie mam planów wyjazdowych. Na szczęście jestem z Trójmiasta, więc o nudzie nie ma mowy! Postaram się te słoneczne dni wykorzystać, jak najlepiej. Może nawet wybiorę się na rolki?

Źródło to prawdopodobnie trojmiasto.pl, chociaż nie jestem pewna, bo zdjęcie krąży po internecie :)

Dziś zaliczyłam pierwszą w tym sezonie jazdę motorem, z moim ukochanym mężczyzną. A więc słońce w Trójmieście nas rozpieszcza. I oby tak zostało! A co u Was?
Koniecznie napiszcie mi jakie są Wasze plany na Majówkę!

Pozdrawiam serdecznie,Milka

wtorek, 22 kwietnia 2014

Spóźnione podsumowanie niedzielnego wyzwania




Wiem, że posty z tej serii miały pojawiać się w niedziele, ale podczas świątecznych, rodzinnych spotkań, komputer nie ma prawa bytu.


Podsumowując wyzwanie: 

Powiem Wam, że jestem z siebie bardzo zadowolona. Dni miałam poukładane tak, żeby zrobić w domu, to co chciałam, ugotować to co planowałam (nawet udało mi się zrobić więcej:),
a i czas dla siebie także znalazłam. Jeśli dodam do tego, że całe święta miałam dyżur w pracy, to w ogóle sama nie wierzę, że wszystko tak perfekcyjnie udało mi się zgrać w czasie.

Jako dowód tego, że lubię przebywać w kuchni, możecie zobaczyć, jak wyglądają moje tradycyjne mazurki :)


Wracając do przedłużonego wyzwania, czyli moje starcie z wcześniejszym chodzeniem spać:

U nas nie ma opcji, żeby przed świętami kłaść się o 23, jest to niewykonalne :)
Na szczęście codzienne, poranne słońce tak pozytywnie na mnie działa, że nawet nie mam ochoty leżeć w łóżku do 10. Także tu postępy ogromne.


A co w tym tygodniu?

Nie mam kłopotu z wymyśleniem. Za tydzień w poniedziałek mam ważny egzamin z biochemii, a zaraz po majówce oddaję prezentację dyplomową. Także ten tydzień spędzę na nauce. I obowiązkowo, przed nią lub w trakcie wyjdę na spacer. Niech się tworzy witamina D a ciało ogarniają endorfiny!
Trzymajcie kciuki, bo stracie z biochemią może być ciężkie.


Ps. Niedługo na blogu pojawi się post o pewnej nowości w mojej kosmetyczce, która sprawia, że usta wyglądają rewelacyjnie :)

Buziaki,
Milka !

poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Wyzwanie niedzielne- podsumowanie + kolejne kroki:)

Witajcie !


Nie będę udawać, że łatwo mi napisać ten post.
Zdecydowanie milej jest chwalić się zakupami lub pisać recenzje, niż musieć przyznać się do porażki.
Ale po kolei.

Tym, co nie czytają mnie regularnie, przypomnę, że w zeszłą niedzielę zapoczątkowałam serię postów, które pomogą mi walczyć z moim lenistwem i wspomogą pracę nad sobą.
W minionym tygodniu chciałam chodzić szybciej spać i szybciej wstawać, bo wiem, że regularny sen wpływa na dobre samopoczucie, a bycie niewyspanym (przynajmniej u mnie:) łączy się z byciem totalną marudą.
Może to, że nie udało mi się podołać wyzwaniu, nie jest totalną porażką. W gruncie rzeczy, cieszę się, bo wykonałam chociaż pierwszy krok. Miałam na uwadze to, że chcę się położyć wcześniej, ale wybierałam rzeczy, które wydawały mi się ważniejsze. Podsumuję krótko każdy dzień, żeby się trochę usprawiedliwić:

Niedziela- pierwszego dnia wyzwania byłam pełna zapału i chęci wytrwania w postanowieniu. Zrobiłam sobie relaksującą kąpiel już o 21, jednak potem zabrałam się za sprzątanie, którego nie lubię zostawiać w połowie. Mimo to nie było źle, w łóżku byłam ok 23:30.
Poniedziałek- tu również starania były ogromne, jednak korzystając z okazji, że pomalowałam paznokcie ulubionym lakierem, przygotowałam dla Was post na blogu. Trochę czasu zabrała mi edycja zdjęć, jednak w łóżku wylądowałam również trochę przed północą, więc niewielkie oszustwo :).
Wtorek- wieczorny czas również pochłonęły mi przedświąteczne porządki, a kiedy byłam już prawie gotowa do snu, to stwierdziłam, że muszę napisać dla Was post, o którym myślałam już kilka dni. Cieszy mnie, że pojawiło się pod nim tyle komentarzy. Decyzji więc nie żałuję, jednak zasnęłam po 2 w nocy i rano nie mogłam zwlec się z łóżka.
Środa- mój kochany chłopak zabrał mnie na randkę. Byliśmy na kolacji, a potem na herbatce w ulubionej kawiarni. Odwiedźcie Gdynię i Cafe Strych koniecznie! Zmęczona wczorajszym niedospaniem wróciłam wcześniej i położyłam się spać koło północy:)
Czwartek- po południu dowiedziałam się, że koleżanka, której dawno nie widziałam, jest w szpitalu. Nie wiedziałam, że odwiedziny są do 22! Aż dwa razy przychodził do nas lekarz dyżurny, bo za głośno rozmawiałyśmy. Szkoda, że w natłoku codziennych zajęć, żeby znaleźć czas dla innych, czasami muszą się dziać takie sytuacje jak ta.
Piątek- już wcześniej miałam w planie kilka rzeczy na wieczór, więc położyłam się trochę po północy.
Sobota - generalnie weekendy są dniami mojej pracy, skończyłam ją grubo po 22, po czym skoczyłam do koleżanki u której odbywała się babska imprezka Od czasu do czasu mam ochotę na ploty. Moje 'wyjdę wcześniej' zakończyło się przed 2 w nocy.

Dumna nie jestem, moja silna wola okazałą się jednak być dość słabą;) Cieszę się jednak, że chociaż zaczęłam walczyć.

Kolejny tydzień, jest już tygodniem świątecznym. Chciałabym bardziej pobyć w domu, pomóc w porządkach, przygotować jakieś jedzonko i spędzić więcej czasu z rodziną, bo mama od lat mówi mi, że traktuję dom jak hotel:) Nie przestaję pracować nad wcześniejszym chodzeniem spać, a mam nadzieję że wieczory spędzane w domu, pomogą mi to urzeczywistnić.
Dalej trzymajcie kciuki, bądźcie ze mną, to na pewno będzie mi łatwiej:)

Pozdrawiam,

Milka;)

niedziela, 6 kwietnia 2014

Niedziela dniem odpoczynku...i myślenia o sobie!

Nie ma osoby, która nie słyszała, że niedziela ma być dniem na odpoczynek. Mówią o tym znajomi, którzy chcą iść na imprezę; babcia, która bezskutecznie od miesiąca zaprasza na obiad, trąbi o tym nawet ksiądz w kościele, a najbardziej chyba domaga się tego, ta leniwa część nas:)

Absolutnie się zgadzam, niedziela jest dniem radości i odpoczynku, czasem dla rodziny. Dniem robienia tego, na co zwykle nie ma czasu. Mam nawet swoją wizję, jak będę wyglądały niedziele do końca mojego życia, kiedy będę miała swój dom, będę żoną i matką (na samą myśl nie mogę się doczekać ! :)

Zawsze lubiłam mieć dużo zajęć, biegać z jednego miejsca na drugie, martwiąc się że na kolejne spotkanie jestem już spóźniona. Im więcej zajęć, im bardziej napięty grafik, tym lepiej organizowałam sobie czas i potrafiłam go wykorzystywać w 100% i być zadowoloną z siebie. Od drugiego roku studiów totalnie wyluzowałam, żeby nie powiedzieć olałam: wykłady są nieobowiązkowe, więc nie trzeba było wstawać, część obowiązków odeszła. Co prawda, łapałam się innych aktywności: śpiew w chórze, trzy miesięczny kurs tańca, jednak były to tylko chwilowe zajęcia, ot tak, by spróbować czegoś nowego. I stałam się przez to strasznie leniwa, wstaję kiedy chce, późno chodzę spać, potrafię bezsensownie spędzać czas przy komputerze, czy po raz tysięczny układać w szafie. Brakuje mi odwagi do podejmowania nowych wyznań i chęci pracy nad sobą.
 Leń do granic możliwości ! :) Są dni, gdy nie robię nic konstruktywnego.
I czas z tym skończyć. Biorę się za siebie, a Was zachęcam do tego samego.

Od dziś, czyli pierwszej niedzieli kwietnia, od początku wiosny, kiedy wszyscy mają więcej sił na działanie- biorę się za siebie i publicznie się do tego przyznaję!
Co tydzień, będę wprowadzać jakieś zmiany, dłuższe, albo chociaż krótkie wyzwania na dany tydzień. Chcę, by to zmobilizowało mnie do pracy nad sobą i pomogło wykształcić zdrowe i dobre nawyki.

Koniec gadania! No i pierwszy niekosmetyczny post za mną :).

Powinno się zaczynać od małych kroczków, więc od takiego zaczynam.
Wkurza mnie mój nieregularny tryb życia, więc:

W tym tygodniu, każdego dnia, o godzinie 23, będę w piżamce, gotowa do spania. 

Łączy się to z tym, że chciałabym nauczyć się wstawać wcześniej. Przestawić swój dzień, by wcześniej się zaczynał i wcześniej kończył.


A już w kolejną niedzielę podsumowanie wyzwania i czas na kolejne,
zostańcie ze mną i kibicujcie !

Pozdrawiam, Milka:)