poniedziałek, 25 kwietnia 2016

Denko marca i połowy kwietnia | L'oreal, Caudalie, Sylveco i inne

Czas na kolejny projekt denko. Zapraszam!


Niedawno podsumowałam te wszystkie zimowe żele w jednym poście. Wszystkie polubiłam ze względu na zapach i niską cenę. Isanę nawet tak bardzo, że zużyłam również mydełko do rąk.



Dna dobiły na raz aż trzy odżywki do włosów, które stosowałam zamiennie. Wszystkie należały do średniaków więc powrotów nie planuję.
Isana Proffessional dobrze dyscyplinowała włosy, jednak mam wrażenie, że wszystkie pochlebne opinie są trochę na wyrost. To przeciętny produkt.

Nico słabsza była Isana z podstawowej serii, ale nadrabiała przyjemnym zapachem.

Najlepsza okazała się maska do włosów Marion, którą stosowałam jako odżywkę. Włosy po jej użyciu były miękkie, puszyste i przyjemne w dotyku.


Do włosów zużyłam również piwny szampon, który kupiłam podczas wycieczki do Pragi. Miał przyjemny zapach, dobrze się pienił i mocno oczyszczał włosy, nie przesuszając skóry głowy. Do tego ma bardzo ładne opakowanie, choć brak dozownika powodował marnowanie produktu. 

Od przyszłej szwagierki dostałam do wypróbowania końcówkę odżywki bez spłukiwania Klorane, Zawiera ona włókna lnu, mające dodawać włosom objętości. Zadowolona z efektów (nie spektakularnych, ale zawsze) kupiłam swoje opakowanie. Jeśli nadal będzie mi się sprawdzać, poświęcę mu więcej uwagi na blogu. 


Z kąpielowych umilaczy zużyłam jedynie jedną saszetkę soli z Isany. Zapach był bardzo przyjemny, chyba najlepszy z tych, których już używałam. Barwi wodę na fioletowo, ale nie trzeba po niej szorować wanny:)

Po trzech miesiącach zużyłam kolejny płyn do higieny intymnej. Wybrałam wersję dla dziewczynek, ponieważ nie zawiera w składze SLS i SLES, poza tym to rodzima marka;)


winogronowym kremie do rąk Organique napisałam osobny post, bo zachwycił mnie działaniem i zapachem. Jeśli chcecie znać szczegóły, ta recenzja jest dla Was.

Niemal dwa lata temu wspominałam o masełku do skórek Essence. Ten olejek to jego następca w szafie. Ładnie pachniał, ale nie wiem, czy wpływa na polepszenie stanu paznokci, ponieważ stosowałam dość nieregularnie.

Miniaturka kremu z Clinique pochodzi z zestawu miniatur trzech kroków, który kupiłam by sprawdzić, czy to coś dla mnie. Przekonałam się, że chyba, póki co nie zamierzam wydawać tak wysokiej kwoty na te produkty. Może przy dłuższym stosowaniu zauważyłabym jego zbawienny wpływ na moją skórę.

Antyseptyczny krem Himalaya, to nie do końca kosmetyk, ale fajny ratunkowy krem na różne podrażnienia, zaczerwienienia, obtarcia. Kosztuje w Hebe lub Super-Pharm niecałe 5 złotych i jest naprawdę godny polecenia. Nie wszystkim przypadnie do gustu silny, orientalny, ziołowy zapach, ja po kilku użyciach go pokochałam! 


Udało mi się zużyć również dwa kosmetyki do pielęgnacji twarzy:

Płyn micelarny Sylveco ma naprawdę dobry skład, więc jeśli tym się kierujecie, to warto wypróbować. Dość szybko rozpuszcza makijaż oczu, ogólnie nieźle sobie radzi, choć wymaga nieco większej zabawy niż np. różowy Garnier. Małym minusem jest żółte zabarwienie- nie wiem, czy to wciąż puder na waciku, czy to tylko jego kolor. No i kilka razy odczułam delikatne szczypanie oczu. Używanie było dość przyjemne, ale zostaję przy różowych ulubieńcach: od Garnier i Biodermy.

Effaclar duo to wszystkim znany krem na niedoskonałości. Zwęża pory, mam jednak wrażenie, że pierwsza tubka sprawdzała się u mnie lepiej. Być może skóra się przyzwyczaiła, więc póki co robię sobie przerwę, ale jesienią pewnie do niego wrócę. Może nieco przesuszać, dlatego lepiej go stosować co kilka dni. 


Żel myjący - odsyłam do recenzji, by się nie powtarzać.

maska oczyszczająca Palmers, jako główne działanie zauważyłam zwężenie porów i stabilizację wydzielania sebum w strefie T (chwilowe). Nie lubię silnie oczyszczających produktów, ta działała delikatnie, ale była skuteczna. Polecam wypróbować, ale uwaga, dla mnie jej zapach przypomina ten, który znam z gabinetu dentystycznego :)


Rzadko widzicie u mnie zużytą kolorówkę, tym razem jest nawet kilka produktów!

Odżywka Eveline ma dużo pochlebnych opinii, a dla mnie to trochę produkt bez sensu. Jak szybko się po niej nałoży tusz, to faktycznie wydłuża rzęsy, ale ciężej je się maluje. Użyłam kilka razy i tak leżała długo otwarta, że czas się rozstać.

Po premierze tuszu do rzęs VML So couture byłam pewna, że to najlepsza maskara, więc kupiłam kolejne opakowanie, tym razem w wersji so black. Chyba napiszę o niej osobny post, bo jest po prostu kiepska. Nie wiem czy to wina innej wersji, zmiany składu, czy może trafiłam na otwarty egzemplarz?

Na szczęście złe wrażenie o marce nadrabia tusz do brwi Brow Artist Plumper, którego recenzję również planuję. Uwielbiam, jestem w trakcie kolejnego opakowania! Świetny produkt, jeśli nie lubicie efektu przerysowanych/dorysowanych rzęs.

Kolejny raz będę narzekać na trwałość produktów, które mam z subskrypcyjnych boxów. Miałam otwartą bazę pod cienie, więc kolejną wrzuciłam do zapasów. Jak przyszła jej kolej, okazało się, że jest przeterminowana, gumiasta i nie nadaje się do niczego. Ciężko więc powiedzieć coś więcej, niż, że ma ładna opakowanie :(

I na koniec dwie ochronne pomadki, jedna od Catrice, druga od Caudalie. Obie były dobre, nawet bardzo dobre i uwielbiałam ich używać w ciągu dnia. Niestety te z Catrice była z jakiejś edycji limitowanej (miała piękne, ciężkie, metalowe opakowanie), ale zachęciła mnie do wypróbowania pomadek tej marki. Powrotów nie planuję, bo mam zamiar zmniejszać zapasy.


Na sam koniec pokażę Wam kilka próbek, które zużyłam, bo są warte zapamiętania. 
Płatki pod oczy Syis, żeby ich czasem nie kupować, bo nie robią nic, zaś cała reszta jest warta kupna pełnowymiarowych produktów.
Krem Clarins świetnie utrzymuje makijaż, szybko się wchłania i dobrze nawilża skórę, jednak nie wiem czy to wystarczy, bym kupiła, bo jest po prostu drogi.
Natomiast na peeling Nuxa, czy maseczki: Organique i Sephora, chętnie się skuszę przy okazji jakiejś promocji:)

 Jak wyglądały Wasze denka w ostatnim czasie? Znacie zużyte przeze mnie produkty i podzielacie moje zdanie czy wręcz przeciwnie? Aż wreszcie powiedzcie mi, czy to normalne, że zużywam takie 'hurtowe' ilości kosmetyków?

Kamila :)