czwartek, 7 kwietnia 2016

Zimowe żele pod prysznic- podsumowanie sezonu

Jesteśmy już po Wielkanocy, dziś przepięknie świeci słońce i  czuć w powietrzu wiosnę. Mam jednak nadzieję, że nie zepsuję aury tym postem. Chcę podsumować trzy żele, z limitowanych kolekcji zimowych, zanim trafią do marcowego denka. Rzadko robię osobne posty o żelach pod prysznic, ale te są godne uwagi i jeśli marki będą łaskawe, warte powrotu za kilka miesięcy.
Czytajcie dalej, o trzech zimowych produktach do kąpieli,  które polubiłam.


Łączy je kilka cech: wszystkie były tanie, wypuszczone w ramach zimowych edycji limitowanych i łatwo dostępne w drogeriach. Co zatem je różni? Za co je polubiłam, a co najchętniej bym zmieniła?
Zacznijmy po kolei.


Najbardziej znana i popularna jest Rossmann'owska Isana. Kilka razy w roku wypuszcza edycje limitowane swoich produktów. Zimowa była wyjątkowo udana. Za 3 złote/300ml mogliśmy otrzymać dobrej jakości żel, opakowany w przyciągające wzrok ornamenty. 
Żel pachnie waniliowo-karmelowo, trochę słodko, ale zapach jest odpowiednio wyważony. Kolor samego płynu był żółto-złoty, a więc od razu kojarzący się z zapachem. Śmiało mogę rzec, że to jeden z lepszych zapachów marki, a używałam już wielu wersji.


Jeśli się mylę, to mnie poprawcie, ale wydaje mi się, że do tej pory, nasza polska Ziaja, nie wypuszczała edycji limitowanych. W tym roku pokusiła się na dwie wersje zapachowe, a w ramach każdej wypuściła żel pod prysznic i krem do rąk. 
W tym przypadku cena była nieco wyższa (około 6zł, nie pamiętam dokładnie), pojemność 100 ml mniejsza, niż w przypadku Isany.
Zdecydowałam się na zapach piernikowo-imbirowo-cynamonowy, który momentalnie pokochałam. Na pierwszy plan wysuwa się piernik i cynamon, imbir jest niejako tłem. Za każdym razem jak go otwierałam, miałam ochotę na bożonarodzeniowe pierniczki ! :D
Skład jest nieco lepszy, niż w przypadku poprzednika, znajdziemy tam nawet łagodzący pantenol i jest o kilka pozycji krótszy. Ale to wciąż zwykły, drogeryjny żel oparty na SLES.
Jedyne co mi nie odpowiadało, to biały kolor płynu. Spodziewałam się zabarwienia na żółto/brązowo, a ta biel jakoś mi nie grała. Wiem, szczegół, ale przy każdym wylaniu na dłoń, zwracałam na to uwagę. Jeśli te żele wrócą w przyszłym roku, na pewno się skuszę!


Ostatni produkt, który chciałabym Wam przedstawić, pochodzi z zestawu: płyn do kąpieli, mydło w płynie i żel pod prysznic, który w ozdobnym opakowaniu można było znaleźć w Biedronce (w zeszłym roku, tyle biedak przeleżał!). Nie zauważyłam, by w tym roku również były dostępne. 

Żel ma 300 ml i z całym zestawem kosztował niecałe 15 zł (również nie pamiętam dokładnie), więc jeden produkt wychodził za 4-5 złotych. Ma urocze opakowanie, podoba mi się zarówno szata graficzna, jak i kształt zwieńczony zamknięciem typu "click". 
Zapach jest ciekawy i rzadko spotykany, ciasteczkowy, tak niesamowicie słodki, że po zużyciu połowy butelki, resztę przelałam do dozownika do mycia rąk. W sumie sam zapach jest naprawdę w porządku, ale tak długo zostaje na skórze, że czuję go nie tylko podczas ubierania, ale czasami i dwie godziny później.
Jedynie dla fanów słodyczy! 


Miałyście okazję używać któregoś z przestawionych przeze mnie zimowych produktów?
Czy również należycie do osób, które preferują inne zapachy w zależności od pory roku?
Zapraszam do dyskusji w komentarzach.

Pozdrawiam,
Kamila