poniedziałek, 28 kwietnia 2014

New in, czyli co kupiłam w Naturze? Haul # 2/2014





Ostatnio drogerie walczą między sobą o klientów i kuszą nas sporymi obniżkami. Na blogach sypią się poradniki co kupić i haule ze zdobyczami.
Rossmana też odwiedziłam, a jakże! Ale moje zakupy pokażę Wam dopiero po zakończeniu promocji.

Od dziś natomiast Natura zachęca 40% rabatem na kolorówkę. I tak jak w Rossmanie postawiłam na droższe marki drogeryjne i te kosmetyki, które miałam ochotę wypróbować już od dawna, tak do Natury wybrałam się spontanicznie, nie czytając recenzji i nie zastanawiając się, co kupię. Wiedziałam tylko, że przyjrzę się jedynie tym markom, które nie są dostępne w Rossmanie.

Róż, który widzicie po prawej stronie, spadł mi podczas robienia zdjęć.. Na szczęście nie pokruszył się w drobny mak, jedynie odkleił się od dna. Mam nadzieję, że nie wpłynie to na jego aplikację.

 Oto, co dziś kupiłam:

  • Róże do policzków Essence. To jedyny produkt, który wiedziałam, że wpadnie do koszyka. Wszędzie zachwalane, ładne kolory. A że róże to ostatnio moje ulubione kosmetyki- są wisienką na torcie w każdym makijażu zdecydowałam się na aż dwa odcienie. Zapłaciłam 6,59 za każdy.

  • Również dwa cienie mySecret MATT, szukam następcy mojego cienia z Sephory, który dobija już denka (możesz zobaczyć go tutaj), a używam go codziennie do zagruntowania korektora pod oczami i na całą górną powiekę, by wyrównać jej kolor. Kupiłam więc na próbę odcień 505 delikatny, cielisty beż, a myśląc o załamaniu lub zewnętrznym kąciku wzięłam też piękny szary 519. Po próbnym zaaplikowaniu wiem, że 519 będzie królował również na całej powiece! Cena? 4,79 / sztukę :)




  • Tak jak dbam, by często myć pędzle do pudru i różu, tak ciągle zapominam o tych do cieni. Więc nigdy mi ich za wiele :) A że nie wymagam od nich zbyt wiele, złapałam kolejny, bo kosztował 3,59.

  • Ten różowy grubasek to nic innego jak korektor lakieru do paznokci. Zawsze zwracałam uwagę na tego typu produkty, ale uważałam je za zbędny, dość drogi gadżet. To w końcu nic innego jak zaledwie 4,5 ml zmywacza. Wprawę w malowaniu płytki raczej mam, a jak coś mi wyjedzie używam nasączonych zmywaczem patyczków kosmetycznych lub metalowego pilniczka. Jednak wrzuciłam go do koszyka z przyjemnością, bo spełniłam swoje kolejne 'widzi mi się'. To chyba najdroższa rzecz, którą kupiłam, a zapłaciłam za nią jedynie 8,99.

  • Stojąc już przy kasie, na wystawie zauważyłam pięknie wytłaczany puder z Sensique. Nigdy nie miałam nic z tej firmy, bo zwyczajnie boję się tych najtańszych szaf. ( A nie! Kłamię, ostatnio skorzystałam z promocji na lakiery, 3 za 2 i wzięłam za darmo ich lakier, ale jeszcze nie miałam okazji go użyć:) Ale że pudry w kompakcie lubię i w Rossmanie na żaden się nie zdecydowałam wypróbuję ten za 4,79. (puder za pięć zeta? Serio? W dodatku naprawdę podoba mi się to wytłoczenie, fajnie jak kosmetyki cieszą oko.)

  • Dwa ostatnie produkty to Catrice. Jako, że szał na kredki do ust u mnie trwa w najlepsze, wyrwałam kolejną ! Za 5,09 :) Do koszyka wpadły też bibułki matujące (7,19), lubię mieć je w kopertówce na większych imprezach. Jeszcze tańsze widziałam z Essence, ale tu wygrało zgrabne, zamykane opakowanie. Tylko dlaczego zostały one wyprodukowane aż w Korei?




A wy planujecie jakieś zakupy? Macie jakieś sposoby, by nie dać się zwariować? Ja dziś przed wizytą w drogeriach zostawiłam w domu kartę płatniczą i wzięłam ze sobą ograniczoną ilość gotówki. To musiało zadziałać! :)

Powiedzcie koniecznie, co Wy upolowałyście na promocjach, chętnie poczytam.

Milka:)