wtorek, 20 stycznia 2015

Wiśniowe szaleństwo! Mój kąpielowy ulubieniec - Farmona.

Jestem już w takim wieku, że wszyscy powoli zakładają rodziny, myślą o własnych mieszkaniach. Często więc pojawiają się dyskusje na takie tematy. Jedną z nich jest odwieczne pytanie, czy lepsza w mieszkaniu wanna, czy prysznic. I tak, jak uwielbiam latem ochłodzić się pod prysznicem, tak w sezonie zimowym nie wyobrażam sobie wieczorów bez gorących kąpieli. 
Dziś chciałabym Wam opowiedzieć o olejku do kąpieli, który został moim ulubieńcem grudnia. Chwile z jego udziałem były tak przyjemne, że nie chciałam by się skończył.


Produkt zamknięty jest w solidnej, ciężkiej, szklanej butelce. Jest ona tak gustowna, że nie sposób było nie zauważyć jej w drogerii. Stały tam dumnie trzy zapachy: wiśniowy, pomarańczowy i lawendowy. Jako, że uwielbiam zapach wiśni, nie miałam problemu z wyborem. Ba, ściągnęłam z półki dwa: jeden dla siebie, drugi na prezent.

500 ml starcza na jakieś 5-8 kąpieli, w zależności jak dużo piany lubicie. Pierwsze, co musicie wiedzieć, zanim zdecydujecie się na jego zakup, to, że z olejkiem (w tradycyjnym tego słowa znaczeniu) nie ma on nic wspólnego, nie jest rzadki i tłusty. Nie pozostawia też żadnej warstwy na skórze. To 'tylko' zwykły płyn do kąpieli  ubrany w piękną butelkę. 
Poza tym, że tworzy pianę, to w całej łazience zapewnia nam piękny zapach. Nazwa jest adekwatna- wiśniowe szaleństwo. (Chyba już się stęskniłam za latem:) 


Po zachwytach nad wersją wiśniową skusiłam się na pomarańczową, ale zapach nie przypadł mi do gustu, tak bardzo jak ten, choć wciąż jest ładny i niechemiczny. Mimo, że produkt stał się moim ulubieńcem, nie sądzę bym prędko sięgnęła po niego ponownie. Powód jest jeden- cena około 25 zł (Super-Pharm, Natura). Wczoraj widziałam, że produkty te pojawiły się także w Rossmanie (mają wersję truskawkową <3) i są aktualnie w promocji za 18,99. Na rynku jest jednak wiele podobnych, tańszych, choć nie tak pięknie opakowanych. Ten produkt to idealny pomysł na prezent, także z okazji zbliżających się Walentynek.

A jakie są Wasze umilacze kąpieli?

Pozdrawiam Was serdecznie,
Milka:)