sobota, 22 marca 2014

Pod lupą: Kremy pod oczy (cz.1)

Witam Was bardzo, bardzo serdecznie w kolejnym poście!

 


Będąc na ostatnich zakupach, do mojego koszyka wpadły 3 nowe kremy pod oczy. Spokojnie, nie robię zapasów, jeden kupiłam mamie :) Stwierdziłam jednak, że to rewelacyjna okazja, żeby zobaczyć, co kryje się w składach tych produktów. Chciałam to wszystko zmieścić w jednym poście, jednak tyle składników mieści się w jednym kremie, że zdecydowałam podzielić post. Zapraszam dziś na pierwszą część!

No właśnie, ile składników powinien mieć krem? Trudno odpowiedzieć na to pytanie, ale moim zdaniem- im mniej tym lepiej. Z reguły krem ma kilka składników aktywnych, a reszta to potrzebne i niepotrzebne dodatki, kompozycje zapachowe czy konserwanty. 



Kremy, które kupiłam należą raczej do tych niedrogich. Krem Ziaja Sopot kupiłam w Sklepie Ziaja dla Ciebie i zapłaciłam za niego 8,24. Dermedic jest kremem najdroższym, na opakowaniu widzicie jego cenę regularną- 26,99,  na dniach Lifestyle zapłaciłam za niego 9,99; przy tej samej okazji do koszyka powędrował krem Lirene (zamiast 10 zł, zapłaciłam 3,99). Gdybym wybierała tylko po opakowaniu, to wybrałabym ostatnią pozycję. Tubka stylizowana na produkt naturalny, trochę retro, w kolorach które lubię, całość ładnie się prezentuje. Najgorzej chyba wypada Ziaja, chociaż opakowanie jest minimalistyczne i charakterystyczne dla tej marki.



Analizę zaczęłam od policzenia składników. Dermedic ma ich 19, Ziaja 25, natomiast Lirene...38. Te, o których wspomina na opakowaniu, pisząc o jego działaniu, to w przypadku Lirene 4 składniki, w Dermedicu 3, a w Ziaji jedynie 2.
Dziś pod lupę pójdzie ten o najdłuższym składzie:

  • Aqua- woda, jest na 1 miejscu w większości kremów, stanowi swoistą bazę, w niej rozpuszczone są inne składniki, wpływa na konsystencję produktu.
  • Glycerin- popularna gliceryna, rozpuszczalnik dla substancji hydrofobowych. Mówi się że nawilża i wygładza skórę.To przekonanie jest, niestety, nie do końca prawdziwe. Nie lubię, jeśli jest tak wysoko w składzie. Ma właściwości higroskopijne, czyli silnie chłonie wodę z otoczenia i gromadzi ją na powierzchni skóry, jednak taki efekt uzyskujemy przy wysokiej wilgotności powietrza (ok 60%), jeśli jest ona niższa, to gliceryna wyciąga wodę z głębszych warstw skóry, co prowadzi do silniejszego wysuszania. Ogólnie uznaje się że gliceryna w dodatku do 5% ma działanie nawilżające, powyżej wysuszające. No, jeśli wody w tym kremie jest 95%, w co wątpię, było by całkiem ok.
  • Isopropyl Isostearate oraz Cetearyl Ethylhexanoate- emolienty, czyli substancje, których zadaniem jest utrzymywanie nawilżenia skóry. Robią to, tworząc warstwę okluzyjną, czyli film, który zapobiega utracie wody, w kremie pod oczy nie ma to wielkiego znaczenia, ale w kremach do twarzy może być komedogenny! Ułatwia aplikację kosmetyku.
  • Caprylic/Capric Triglyceride-kolejny emolient, poprawia konsystencję preparatu
  • Cetyl Alcohol oraz Potassium Cetyl Phosphate- emulgatory, umożliwiają połączenie fazy wodnej z olejową kosmetyku.
  • Methylene Bis-Benzotriazolyl Tetramethylbutylphenol oraz Ethylhexyl Triazone (oraz występujące niżej- Butyl Methoxydibenzoylmethane, Titanum Dioxide oraz Octocrylene)-filtry UV, chronią skórę ale i  kosmetyk przed wpływem promieniowania słonecznego. 
  • Canola oil-olej otrzymywany z rzepaku kanadyjskiego, emolient.
  • Cetyl Dimethicone-nielubiane przez nas syntetyczne silikony. Są nienaturalne i szkodliwe dla środowiska oraz naszej skóry. Ich stosowanie może powodować podrażnienia, reakcje alergiczne i powstawanie wyprysków.
  • Sodium Polyacrylate-działa nawilżająco, zmiękcza i wygładza skórę.
  • C12-15 Alkyl Benzoate-konserwant.
  • Glyceryl Polyacrylate-emolient.
  • Allantoin (alantoina)- składnik o działaniu łagodzącym, przeciwzapalnym i regenerującym, który pobudza podziały komórkowe i dzięki temu sprzyja odnowie i gojeniu uszkodzonego naskórka. Poza tym zmniejsza zaczerwienienie i podrażnienie skóry, działa nawilżająco, chroni przed czynnikami zewnętrznym.
  • Tocopheryl Acetate-znana nam witamina E w formie estru, przeciwutleniacz, hamuje procesy starzenia się skóry. Hamuje TEWL (transepidermalną utratę wody) dzięki czemu wpływa na poprawę nawilżenia skóry.
  • Hexyldecanol-emolient, poprawia właściwości aplikacyjne kosmetyku, substancja renatłuszczająca
  • Alumina-reguluje lepkość produktu, dodaje się ją także w celu zmętnienia przezroczystych kosmetyków, by utrudnić dostęp promieni UV
  • Tribehenin oraz Disodium EDTA-stabilizatory, zapobiegają zmianie zapachu i barwy.
  • Propylene Glycol, Butylene Glycol-humektanty, czyli substancje zapobiegają wysychaniu kosmetyku, wspomagają działanie konserwujące, poprzez obniżenie aktywności wody, która jest doskonałą pożywką dla drobnoustrojów.
  • Gingko Biloba Leaf Extract- BRAWO! Doszliśmy do składnika, o którym producent mówi na opakowaniu, ma on pobudzać proces dotleniania komórek, niwelować efekt zmęczenia, trwale nawilżać. Super, dlaczego dopiero na 25 miejscu?
  • BHA-przeciwutleniacz
  • Simethicone-wpływa na lepkość końcowego produktu.
  • Hydrolyzed Silk-proteiny jedwabiu, uzupełniają działanie nawilżające.
  • Ceramide 2-działa nawilżająco.
  • PEG-10 Rapeseed Sterol-emulgator.
  • Pyrus Malus Fruit Extract-wyciąg z pestek jabłek, ma ujędrniać i uelastyczniać skórę, stymulować proces regeneracji naskórka, likwidować zmarszczki... Serio? A ile jego w tym kremie jest?
  • Malva Silvestris Extract-jak wyżej, likwiduje efekt zmęczenia i wspomaga działanie nawilżające kremu
  • Palmitoyl Oligopeptide-substancja aktywna, stymulująca syntezę kolagenu i kw. hialuronowego w skórze właściwej.
  • Methylparaben-parabeny, czyli to, co nas często uczula. Dodaje się je do kosmetyków, bo mają właściwości grzybo i bakteriobójcze
  • Chlorphenesin, Methylchloroisothiazolinone oraz Methylisothiazolinone - konserwanty
  • Benzyl Alcohol-ma właściwości konserwujące, ale sądzę że jest tu zastosowana jako substancja zapachowa.
Dobrnęliście do końca? Gratuluję ! Miał to być pierwszy, używany przeze mnie regularnie, krem pod oczy, ale chyba nadal nie przekonam się do tego typu kosmetyku. Szczególnie, że nigdy nie odczuwałam przesuszenia skóry w tym rejonie, nie mam też wrażliwych oczu. Moim jedynym problemem są sińce, dlatego w kolejnym poście, przyjrzę się kremowi z Ziaji, który ma zmniejszać obrzęki i rozjaśniać cienie.


Tymczasem Lirene oraz krem na noc, który do niego dobrałam (zawiera parafinę w składzie!), mimo pasującej do mnie szaty graficznej, ląduje na półce mojej mamy.

A wy? Używacie codziennie kremu pod oczy?
Podoba Wam się taki rodzaj postów? Zapraszam do komentowania.

Pozdrawiam serdecznie,

 Milka :)