wtorek, 10 lutego 2015

Oh, Sweety! Macaron Lip Balm - temu Panu już podziękujemy.


Robiąc kiedyś, w sumie już całkiem dawno temu, zakupy w Kappahl'u, przy kasie okazało się, że mogę nabyć ten "cudowny" balsam za jedyne 5 zł. Nie miałam wtedy jeszcze całego arsenału produktów do ust, więc uległam. W ten sposób stałam się posiadaczką niezbyt przyjemnego błyszczyka, inspirowanego słynnymi makaronikami (przynajmniej z nazwy:). Warto wspomnieć, że dla mnie lip balm, to balsam do ust, gdybym spojrzała na polską nazwę na spodzie -błyszczyk i miała świadomość, co kupuję, pewnie nie znalazłby się w koszyku. Plakietka, której użyłam przy robieniu zdjęć streszcza to, co o nim myślę.
Metalowa puszeczka skrywa w sobie 10 g kiepskiej jakości produktu, którego cena regularna wynosi 11,90.

 Ponieważ wydawało mi się, że zrobiłam niezły deal, zacznę od plusów. Błyszczyk ma przyjemny, słodko- cukierkowy zapach, ładne opakowanie, a cena jest relatywnie niska. Jest bezbarwny i nieklejący, a w sumie dość ciężko o błyszczyk, do którego nie przyklejają się włosy. Dodatkowo całkiem nieźle prezentuje się na wargach: usta nie świecą się, jakbyśmy przed chwilą zjedli coś smażonego, a efekt jest delikatny. Mimo, że nie przepadam za błyszczącym wykończeniem, to całkiem mi się podoba. 


Jednak co z tego, skoro mam wrażenie, że ktoś dosypał do niego mąki albo pudru?!Niby mamy na ustach przyjemną warstewkę (uwielbiam mieć posmarowane wargi), ale czuję, jakby coś było w niej zatopione. Nie mogę tego znieść. Jeśli przypadkiem obliżemy usta, efekt obrzydliwości spotęguje bardzo nieprzyjemny smak. Po aplikacji delikatnie też mrowią mnie usta, a tego efektu tym bardziej nie zdzierżę (Jeśli jesteście w stanie wytrzymać z Carmex'em dłużej niż 5 minut, powiedzcie jak to robicie !?).

Jeśli kogoś zainteresuje skład to proszę bardzo: Ethylhexyl Palmitate, Polybutene, Paraffinum Liquidum, Petrolatum, Ceresin, Synthetic Wax, Phenoxyethanol, Parfum, Cl 77891, Cl 42090. Jednym słowem nic, co mogłoby cieszyć.

Błyszczyk, choć nieźle wygląda i ładnie pachnie okazał się dla mnie totalnym bublem. Dla mnie to nauczka, że nie warto ulegać chwilowym pokusom. Lepiej zainwestować w coś znanego i sprawdzonego. Uważajcie na kosmetyki proponowane przy kasach! A jeśli akurat szukacie jakiegoś dobrego balsamu do ust to przejdźcie do tej notki --> KLIK

Czy wy też kupiliście coś pod wpływem chwili, a potem tego żałowałyście? Jestem pewna, że nie jestem odosobniona, więc pochwalcie się co to było:)

Pozdrawiam,
Milka;)