czwartek, 18 lutego 2016

Kryzys małżeństwa w Polsce?


Czy jest tu ktoś, komu do uszu nie doszło, że mamy w Polsce kryzys małżeństwa?

Mówi się, że młodzi teraz wolą ze sobą mieszkać, próbować się, a potem się rozstają i wchodzą w kolejne związki. Że się nie zaręczają, że wesele za drogie. A Ci, co wchodzą w związki małżeńskie to wolą intercyzę spisać, bo przecież jest 50% szans, że prędzej czy później i tak czeka ich rozwód. 

Wyczytałam, że rocznie zawiera się mniej małżeństw, niż udziela rozwodów!

Nie chcę się bawić w kaznodzieję, oceniać, w jakim związku lepiej żyć i czy nie uprawiać seksu przed ślubem, czy żadnego ślubu przed seksem. Chcę jedynie podzielić się moimi spostrzeżeniami, jako osoby mającej duże grono znajomych, jeszcze więcej "znajomych na Fejsie" i obserwującą poczynania otaczających mnie ludzi. Jeśli chcecie poczytać, zapraszam.

aaa! Od razu na początku zaznaczę, że zdaję sobie sprawę, że "kryzys małżeństwa", nie oznacza jedynie, że mało ludzi decyduje się na związek małżeński. Większym problemem jest to, że coraz częściej pojawiają się rozwody po wielu latach tego związku, kiedy nie trzeba już w nim trwać ze względu na dzieci. To problem, który widzę i ja, ale jest to temat na osobny esej. Dziś zajmę się tą kwestią, która dotyczy mnie, jako młodego człowieka, który niedawno, powiedział swojej drugiej połowie, jeszcze nie sakramentalne 'TAK'.


Dziś, w czasach Facebooka, bez problemu możemy śledzić poczynania znajomych, nawet, jeśli nie widzieliśmy ich od kilku lat. Na tablicy widzimy te najbardziej popularne, najczęściej lajkowane posty. Z reguły są to te o zmianie statusu związku, a te zaręczynowe zwłaszcza. Od tych dobrych kilku lat, jestem bombardowana informacjami o zaręczynach bliższych i dalszych znajomych, za pośrednictwem tego portalu.

Media społecznościowe to jednak nie wszystko. Ale czy wśród znajomych jest inaczej? Nie! Na uczelni wiele dziewczyn dumnie nosi pierścionek i czeka na zakończenie studiów z organizacją przyjęcia weselnego.
Jeśli chodzi o moją małą grupkę najbliższych znajomych, również większość osób jest zaręczona lub nawet już po ślubie.

Jedynie nie widzę reguły ze względu na wiek, czy długość trwania związku, kiedy następuje decyzja, o tym, że czas się pobrać. Zwykle decyzja o narzeczeństwie zapada po 1,5-4 lat trwania związku, ale mam też szaloną przyjaciółkę, która narzeczoną została po 4 miesiącach. 

Co więcej, bo przecież zaręczyny też można zerwać, choć nie często to się zdarza, w zeszłym roku byłam na 5 weselach. W tym wypada, że moje będzie szóstym, na którym przyjdzie mi się bawić w 2016 roku.

W blogosferze też widać, że po kolei dziewczyny wychodzą za mąż. W zeszłym roku ślub miało kilka dziewczyn, które czytam regularnie. Nie wiem, jak z planami tegorocznymi, ale tylko w grudniu echem w blogosferze odbiły się zaręczyny dwóch popularnych youtuberek.




Jasne, znam grono ludzi, którzy wciąż nie wyrośli z upijania się co sobotę na kolejnej imprezie i ogarnięcie życia trochę jeszcze im zajmie. Mam koleżanki singielki, z którymi rozmawiam o moim weselu, ale dla nich jest to tak nierealny temat, że im się w głowie nie mieści. Jednak nie spotkałam się jeszcze z dziewczyną, która zapiera się, że jak jej wieloletni partner się oświadczy, to rzuci z irytacją pierścionkiem, albo jak pierścionek będzie ładny, to będzie go przez 10 lat nosić (wiecznie zaręczona), bo po ślubie to on na pewno zamieni się w tatusia z brzuchem i pilotem w ręku, a ona po magicznym 'tak' zmieni się w Halinkę Kiepską. 


Wydaje mi się, że młodzi wciąż doceniają "instytucję" małżeństwa. Może mniej osób zawiera związki sakramentalne na rzecz pięknych plenerowych ślubów cywilnych, ale wydaje mi się, że wciąż jest w nas jakaś chęć stabilizacji i posiadania jednego partnera na całe życie, na dobre i złe.
Poza tym której z nas, choć raz, nie przeszła przez myśl refleksja na temat bajkowego ślubu czy białej sukni, w której będzie wyglądać, jak księżniczka? Wydaje mi się, że jedyną kwestią, jaka uległa zmianie, to odwlekanie decyzji na później, ze względu na długość uczenia się, czy chęci podpisania pierwszej umowy o pracę. A poza tym... chyba nie jest aż tak źle.

Dajcie mi znać, czy ja żyję w jakimś innym świecie, czy Wam też wydaje się, że małżeństwem nie ma aż tak złej sławy. Powiedzcie, czy wierzycie w związek do końca życia i czy zgadzacie się z moimi słowami.

Pozdrawiam,
Kamila;)